piątek, 27 maja 2016

Na tym oprzemy scenariusz do filmu "Przygody Darii - porwanie". (post 1)
Publikacja z notatnika redaktora

Apel  do ludzi dobrej woli na Świecie, a zwłaszcza do Polonii Polskiej, która 
rozumie sytuację, w której znalazła się rodzina.

Pomóżcie w bycie emigrantom, którzy uciekli z Polski.
Ucieczka mojego dziecka z internowania pod koniec 2012 r. z ośrodka zatrzymań w domu dziecka miała zakończyć się ponownym zatrzymaniem Jej przez Władze Polskie u mnie w domu i dodatkowym dla niej wyrokiem za ucieczkę (albo w zakładzie poprawczym, albo więzieniem), gdybym była taka spolegliwa i przestrzegająca prawa monstera. Dla mnie to są ludzie robiący nie do wyobrażenia potworności. 

Policja polska stale dzwoniła do mnie i do mojego męża Jerrego na mój telefon komórkowy, abym wskazała miejsce pobytu dziecka, żeby mogli z powrotem Ją osadzić, nie leczyć z anemii orzeczonej teraz w Ameryce, stosować techniki hipnotyczne i psychotechniczne typu: wmawiać dziecku, że rodzice są "źli dosłownie potwory", że zmyślają Jej chorobę. Że jest zakładnikiem za bliżej nie sprecyzowane przewinienia natury politycznej.
Przedstawiam zdarzenia w wielkim skrócie.

Zabrano mi córkę w naszej miejscowości, gdzie zamieszkiwaliśmy, ze Szkoły Gimnazjalnej w dniu 15 września 2011 r. Przewożono Ją z miejscowości do miejscowości permanentnie jak przysłowiową "małpeczkę w klatce" co trzy miesiące kolejno:

–        Z osadzenia w mojej miejscowości u zawodowego wojskowego, który dziecko tresował w przeróżny sposób na wzór "układania poborowych w wojsku".

- Od tegoż wojaka jak wyżej, przewieziono córkę do miejscowości  Ostrzyce (małej wioski) koło Kartuz do biznesu prowadzonego przez siostrę zakonną. Tam osadzono Ją jeszcze z innym dzieckiem w piwnicy przerobionej na pokój; pomieszczenie było nie opalane przy około minus 20 stopni Celsjusza. Nasza córka dostała tam zapalenia płuc.

–        Następnie wskutek mojej interwencji do policji o ww. zdarzeniu córka została przewieziona do domu dziecka w Malborku.

Wyrok  albo biznes z aktorstwem sądzącej, sędziny, wiemy że z pochodzenia Rosjanki o imieniu "Olga" wydano na dziecko zabierając nam wszystkie prawa rodzicielskie, dopiero po dwóch latach od momentu Jej internowania, w dniu 8 kwietnia 2013 r. To jest kiedy już byliśmy na terenie Ameryki. Po ucieczce z Polski w październiku 2012 roku.

Zabierając nam dziecko państwo polskie zobowiązało się do wykonywania opieki nad dzieckiem na zasadach rodzicielskich "taty i mamy". I tu poważna wpadka. Dziecko zostaje zgwałcone przez pedofila, ponad 20-letniego mężczyznę stale odwiedzającego w sposób legalny ośrodek zatrzymań, gdzie przebywała nasza córka. Rzekomo na terenie tegoż ośrodka przebywała
siostra tegoż przestępcy.

Zamierzam pozwać w postępowaniu międzynarodowym Polskę za wszystko, a także za dopuszczenie braku opieki, "perfidnej opieki". Dziecko do końca życia przeżywać będzie skutki traumy pourazowej.
Moja 14-letnia córka została zgwałcona w miejscowości Malbork
w połowie czerwca 2012 r. Rząd Polski skutecznie nie dopuszcza, blokuje postępowanie cywilne, karne i administracyjne przeciwko niemu. Za wszystko odpowiedzialny jest Rząd Polski, ponieważ w wyroku sam sobie przyznał dziecko, pozbawiając mnie oraz męża wszelkich praw rodzicielskich nad dzieckiem.


Stawiam prośbę na moim blogu i za jego pośrednictwem na forum międzynarodowym o pomoc i wsparcie finansowe, którego celem byłoby dochodzenie sprawiedliwości w różny sposób (w utrwalający sposób w postaci filmowej, publicystycznej itp.).
Nadmienić należy, że "zaraz po gwałcie" wykonałam zawiadomienie do policji, prokuratury w mojej miejscowości i w miejscowości pobytowej dziecka, gdzie to do tej pory nie otrzymałam żadnej odpowiedzi ani z policji, ani z prokuratury, czy też z Sądu Rejonowego Wydziału Karnego w miejscowości Malbork. W tym stanie rzeczy, co należy szczególnie podkreślić, stanowisko prawa w Polsce jest takie, że postępowanie za tego rodzaju haniebny czyn, przestępstwo - zbrodnię mam dochodzić prywatnie, podczas gdy wiadomo jest, że zbrodnia musi być ścigana z urzędu, a ja z dzieckiem winnam dostać status ochrony świadka, jak również dziecko jako ofiara przestępstwa. Nie wykonując dosłownie nic, Polska mija się z prawodawstwem międzynarodowym. Tutaj w Ameryce są zdania, że nie należy popuszczać tego rodzaju zdarzeniom, tym bardziej, że są odnotowane w różnego rodzaju postępowaniach w Polsce. Dotychczasowa zasada skarżenia sprawy w Polsce nic nie da, albowiem sądy zawsze będą same siebie popierać. Trzeba przyznać, że będą bronić się jak przysłowiowe wściekłe lwy, ponieważ za tego rodzaju wyczyn w grę będzie wchodzić poważne odszkodowanie dla dziecka, nie tylko od strony samego sprawcy gwałtu, ale również osoby prawnej "taty i mamy" państwa polskiego. Państwa więziącego, internującego dziecko.
Ciężko mi jest pisać o własnym losie, własnej sytuacji poza krajem, gdzie to borykam się z wieloma trudnościami, chorobą dziecka na anemię z niedożywienia, gdzie w tychże "osadzeniach" dzieci dosłownie biją się o żywność, a teraz mam się prawować z molochem pozbawionym wszelkich skrupułów. Piszę ten blog w okresie majowych wyborów prezydenckich w Polsce. Co mam życzyć takim ludziom w Polsce?
Możecie się domyślać. Co o tym myślą inni Wielcy Ludzie, jak na przykład Eurodeputowany Pan Janusz Wojciechowski, były Sędzia z Wymiaru Sprawiedliwości Polski, jak również były Prezes Najwyższej Izby Kontroli w Warszawie, to pozwoliłam sobie przytoczyć w całości Jego dwa wpisy. Pobrałam je z Jego osobistego blogu, gdzie to artykuły te przeniosłam na mój blog.
Gwoli prawdzie, co należy podkreślić, że jedynym przeciwko mnie zarzutem "jaki wysmażył" ten rząd ze swoim organem sprawiedliwości i zatrudnionej w sądzie Pani sędziny w okresie przyjaźni polsko-rosyjskiej było szyderstwo, cytuję: "nadmierna opiekuńczość nad dzieckiem". Chorym dzieckiem ?! Teraz wiem, że w Polsce wszystko jest chore. A jak się to skończyło, czytaj wyżej. Uważam, że ludzie za to odpowiedzialni muszą ponieść bardzo surową karę!
Ze statystyk GUS Polski za ostatnie 3 lata wynika, że porwano po około 100 tysięcy dzieci rocznie. Tego rodzaju praktyki znane są  z historii I połowy XX wieku. Były stosowane przez Hitlera w Niemczech i generała Franko w Hiszpanii w czasach panujących ciemności, które to piętnuje się do dnia dzisiejszego.
Sprawą na poważnie zajął się Pan Janusz Wojciechowski w jego artykułach,    i tak:


–        z dnia 21 marca 2015, pod tytułem " Niech pani zabiera dziecko               i ucieka!",

- z dnia 23 sierpnia 2013, pod tytułem "Uwaga rodzice, zaczyna się sezon polowań na dzieci".
Natomiast linki do oryginalnych wypowiedzi Pana J. Wojciechowskiego to:

http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/2013/08/23/uwaga-rodzice-zaczyna-sie-sezon-polowan-na-dzieci/

http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/2015/03/21/niech-pani-zabiera-dziecko-i-ucieka/

Motywem mojego postu jest nie tylko przedstawienie mojego poglądu, ale i innych obywateli Polski, których rodziny fizycznie załamywano, albowiem spotkał ich taki sam niezasłużony los jak mój. W imię czyjego biznesu, przyjaciół z lewej, czy z prawej strony ?
Nie podaję  prawdziwych imion, numerów sygnatur akt, aby zachować bezpieczeństwo moje i swojej rodziny. Artykuł podpisuję jako Mary.
Moje dziecko ma teraz 18 lat, chodzi do angielskiej szkoły średniej, leczy się,
stara się o stały pobyt w Ameryce.
Swoje przejścia manifestuje w swój młodzieńczy sposób. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza